19.09 w środę rano zabraliśmy moją przyjaciółkę i jej tatę i wyruszyliśmy 7-godzinną 'podróż' z Opola do Warszawy. Niestety cały czas trafialiśmy na korki, ale niestety takie życie. Nawet się nie nudziłyśmy. Gadałyśmy praktycznie przez całą drogę i słuchałyśmy muzyki i siedziałyśmy na iPadzie. Po drodze zatrzymaliśmy się w restauracji gdzie zjedliśmy obiad i pierwszy raz zobaczyłam na zdjęciu USG swoją siostrzyczkę, jest przeurocza. Już nie mogę się doczekać kiedy się urodzi. Po dotarciu do samej Warszawy (w której nigdy przedtem jeszcze nie byłam) pojechaliśmy szukać miejsca parkingowego co zajęło nam dobre 40 minut. Wzięliśmy nieprzemakalne kurtki, bo pogoda nie sprzyjała i padał deszcz i poszliśmy na Stadion Narodowy. Przy wejściu sprawdzali bilety i rozdali nam specjalne opaski które były częścią koncertu. Jak przedostaliśmy się już przez bramki porobiliśmy sobie parę fotek na tle Stadionu i kupiliśmy koszulki. Potem weszliśmy na sam Stadion i usiedliśmy na naszych miejscach. Kupiliśmy sobie popcorn, kot-dogi, hamburgery, colę i oczekiwaliśmy na rozpoczęcie koncertu. Na samym początku był support - Charli XCX i Marina And The Diamonds. Nigdy nie słyszałam o tej Charli XCX i nie podobał mi się jej występ, matd była dużo lepsza. Po supportach nadszedł czas na Coldplaya. Byłam taka zafascynowana i chciało mi się płakać. Czekaliśmy na Coldplaya jeszcze trochę czasu i tu nagle BUM Mylo Xyloto i Hurts Like Heaven. Tym rozpoczął się koncert. Później było już tylko lepiej. Myślałam, że będą piosenki tylko z nowej płyty, ale na szczęście były też te starsze. Śpiewałam, krzyczałam, skakałam - było suuper. Jedynym minusem było to, że siedzieliśmy w sektorze z jakimiś lamusami i nikt oprócz nas i jakiś kolesi z tyłu się nie bawił. Wszyscy tylko siedzieli i się bezmyślnie patrzyli. To był najlepszy wieczór mojego życia. Bawiłam się wspaniale. W połowie koncertu Chris, Jonny, Will i Guy poszli się chyba przebrać, a wszyscy już wychodzili, bo myśleli, że to koniec. Na szczęście wrócili i pojawili się na mniejszej scenie obok. Po koncercie, nie chciałam się nawet ruszyć ze swojego miejsca, chciałam, żeby to wszystko rozpoczęło się po raz kolejny. Niestety tato zaciągnął mnie do samochodu. W samochodzie od razu sprawdzałyśmy na Ipadzie wiadomości, czy gdzieś przypadkiem nie było napisane o Coldplayu. Było, wszędzie. W czasie drogi zasnęłyśmy i obudziłyśmy się już w Opolu o 3 nad ranem. Mary przyszła do mnie do domu i od razu położyłyśmy się do łóżek, nie spałyśmy, ale uświadamiałyśmy sobie co przed kilkoma godzinami nas spotkało. Nie umiałyśmy spać i przegadałyśmy tak do 5 nad ranem i dopiero poszłyśmy spać. Obudziłyśmy się o 13, zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy od razu na laptopa. Napisałam na facebookowej tablicy Coldplaya, że koncert był wspaniały blablabla i po parunastu minutach patrzę a Coldplay polubił ten post *__________* Byłam taka szczęśliwa. To były 2 najlepsze dni w moim życiu.
Poniżej zdjęcia z koncertu, niestety słaba jakość bo robione komórką.
Opaski ;>
Moja koszulka :D















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz